24h online

Cześć,

Jesteś poza Polską?

Przykro nam, ale ze względów prawnych ten materiał jest dostępny tylko na terenie Polski.

W Sejmie projekt zmian w SN. Prezydent Duda: nie podpiszę ustawy

Ważą się losy sądownictwa

W parlamencie trwa pierwsze czytanie projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Ministerstwo Sprawiedliwości zaproponowało zmiany w projekcie, nominalnie poselskim. Zmiany polegają na tym, że o tym, którzy sędziowie zostaną w SN, a którzy zostaną przeniesieni, zdecyduje nie minister sprawiedliwości, a Krajowa Rada Sądownictwa wybrana według nowych zasad, a więc nie przez sędziów, a sejmową większość. Opozycja mówi o zamachu na państwo prawa.Tymczasem prezydent Andrzej Duda w specjalnym oświadczeniu oznajmił, że korzystając z przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej złożył w Sejmie nowelizację ustawy o KRS.

W Sejmie ostra debata o przyszłości Sądu Najwyższego toczyła sie od wtorkowego ranka. Niespodziewanie o godz. 17.30 wystąpił prezydent Andrzej Duda wystąpił ze specjalnym oświadczeniem. Prezydent oznajmił, że korzystając z przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej złożył w Sejmie nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Proponuje w niej, by sędziowie do KRS byli wybierani w Sejmie większością trzech piątych głosów.  PiS takiej przewagi nie ma. Musiałby szukać sojuszników.

Wcześniej sala Kolumnowa w Sejmie przygotowana została na awaryjne obrady i – po raz pierwszy – straż marszałkowska pilnująca mównicy oraz specjalne strefy zamknięte, nawet dla posłów. PiS obawiał się fortelu opozycji, która zapowiadała powstrzymanie ustawy o Sądzie Najwyższym wszelkimi możliwymi sposobami. Po naradach liderów największych ugrupowań szef Platformy Obywatelskiej zapowiedział wniosek o referendum w sprawie niezależności sądownictwa. Opozycja postanowiła jednak zagrać na czas, ale legalnie – do pytań w sprawie ustawy zgłosiło się 177 posłów. To utrudnienie dla partii rządzącej, której zależy na jak najszybszym skierowaniu projektu do Senatu, jednak z poprawkami.

Czytaj także: Dyskusja na temat ustawy o Sądzie Najwyższym. PiS: to nie wysłuchanie

PiS chce się wycofać z najbardziej kontrowersyjnego przepisu, w myśl którego sędziów Sądu Najwyższego miałby wytypować minister sprawiedliwości. Jedna z poprawek zakłada, że robiłaby to Krajowa Rada Sądownictwa. Tyle że w niej, według nowych przepisów, decydujący głos będzie miała większość sejmowa, czyli w praktyce PiS.

To przypomina sposób mianowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego, gdzie niektórzy trafili wprost z ław poselskich partii rządzącej. Dlatego poprawki nie przekonują nie tylko opozycji, ale też pierwszej prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego KRS, którzy przysłuchiwali się debacie i sami z sejmowej mównicy apelowali o powstrzymanie zmian. Podczas tych przemówień Jarosław Kaczyński wyszedł z sali. Tymczasem po południu KRS zebrała się na specjalnym posiedzeniu.

„Łańcuch świateł” znów zapłonie

Wieczorem przed gmachem Sejmu mają ponownie zebrać się przeciwnicy ustawy, by wspólnie stworzyć „łańcuch świateł”.

Czytaj także: Piwnik: zmiany w wymiarze sprawiedliwości są potrzebne

Już wiadomo, co politycy PiS mieli na myśli kilka tygodni temu, mówiąc o przeforsowaniu kilku ważnych ustaw najpóźniej do jesieni. Dziś widać też wyraźnie, że przy okazji stosuje się sprawdzony schemat odwracania uwagi sprawdzony latem ubiegłego roku. Kiedy nagle pojawiła się ustawa o podwyżkach dla członków rządu. PiS wycofał ją pospiesznie w cieniu medialnego wzburzenia, a dwa dni później uchwalono nie mniej kontrowersyjną ustawę o Trybunale Konstytucyjnym.

Dlatego, jak zauważa wielu komentatorów, sytuacja przypomina słynny dowcip o kozie, którą wprowadza się do pomieszczenia tylko po to, by cieszyć się z jej wyprowadzenia. Ta taktyka pozwala też sondować władzy, jak daleko może się posunąć.

(„24 godziny”)

parlament

sejm

debata

pis

SN

protest

łańcuch świateł

ustawa

sąd najwyższy

Redakcja 24 godziny
date_range 18 lipca 2017 schedule 21:01