24h online

Cześć,

Jesteś poza Polską?

Przykro nam, ale ze względów prawnych ten materiał jest dostępny tylko na terenie Polski.

NIK krytykuje pakiet onkologiczny

Resort zdrowia wprowadził korekty

Jak wynika z raportu Najwyżej Izby Kontroli, która wzięła pod lupę pakiet onkologiczny, procedurą karty DiLO (diagnostyki i leczenia onkologicznego) objęto jedynie 14 proc. chorych leczonych w poradniach specjalistycznych i niecałe 30 proc. leczonych w szpitalach. Bez karty pacjent z podejrzeniem nowotworu i tak musiał czekać w kolejce.

Najwyższa Izba Kontroli na sztandarowy program Platformy Obywatelskiej wprowadzony w 2015 r. patrzy krytycznie. Jakość udzielanych pacjentom świadczeń wciąż pozostawia wiele do życzenia.

– Istotnym problemem był chaotyczny proces diagnostyczny i kwestia zbyt późnego wykrycia choroby – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Nie wszystkie placówki zapewniły pacjentom dostęp do badań medycznych w jednym miejscu. W efekcie chorzy musieli krążyć między kilkoma lecznicami. Ten problem pojawia się zwykle w mniejszych miejscowościach i niewyspecjalizowanych szpitalach i przychodniach.

Czytaj także: Pakiet onkologiczny do zmiany

– W połowie placówek nie było możliwości przeprowadzenia badan patomorfologicznych w czasie operacji, żeby jak najszybciej ustalić rozmiar wykonywanego zabiegu – przyznaje Beata Ambroziewicz, wiceprezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

Ministerstwo Zdrowia, by usprawnić system, wprowadziło niedawno do pakietu pewne korekty. Na ile przełożą się one na polepszenie komfortu pacjentów onkologicznych, pokaże kolejny raport NIK

(„24 godziny”)

szpital

onkologia

najwyższa izba kontroli

NIK

zdrowie

ministerstwo zdrowia

DiLO

pakiet onkologiczny

Redakcja 24 godziny
date_range 26 lipca 2017 schedule 20:49