24h online

Cześć,

Jesteś poza Polską?

Przykro nam, ale ze względów prawnych ten materiał jest dostępny tylko na terenie Polski.

Dramat dzieci, które potrzebują krwi, aby żyć

Pustki w stacjach krwiodawstwa

Chemia albo naświetlanie – terminy te są na stałe przypięte do onkologicznego leczenia. Czasem są ostatnią deską ratunku, jednak zawsze oznaczą ruinę dla organizmu. Osłabione ciało potrzebuje wsparcia i wzmocnienia, najsilniejsze niesie krew. Lekarze alarmują – brakuje jej. Transfuzje muszą być częste. Każdy dzień oczekiwania jest groźny dla chorych, bo słabną i tacą odporność.

Siedmioletnia Julka jest jedną z 30 pacjentek oddziału onkologicznego łódzkiego szpitala. Dziewczynka choruje na białaczkę limfoblastyczną. W czasie intensywnej chemioterapii, jej orgazm był tak wyniszczony, że nie raz potrzebowała transfuzji krwi. Bywało, że dzieci z białaczką na przetoczenie musiały czekać, bo w szpitalu akurat jej zabrakło.

– Morfologia tych dzieci tak bardzo spada, że one nie mogą czekać, one muszą mieć podaną krew natychmiast – mówi mama Julii.

Każdy dzień zwłoki oznacza zmniejszenie szans na szybki powrót do zdrowia, dlatego 450 mililitrów oddanej krwi jest na wagę złota.

Czytaj także: Choruj i płać. Ile kosztuje pobyt w szpitalu?

Choć regionalne centra krwiodawstwa oficjalnie o brakach w swoich bankach mówić nie mogą, apelują nieustannie o oddawanie krwi. Żeby zabezpieczyć w pełni np. potrzeby województwa łódzkiego, każdego dnia krew musiałoby oddać 200 osób. W rzeczywistości – średnio jest ich niewiele ponad sto.

Krew potrzebna jest zawsze. Niezależnie od pory roku. Ale bywa tak, że w czasie wakacji i świąt Bożego Narodzenia – lodówki świecą pustkami. Dlatego rodziny chorych dzieci organizują zbiórki krwi wśród znajomych. Julce i innym pacjentom pomóc może każdy, kto skończył 18 lat i cieszy się dobrym zdrowiem.

(24 godziny”)

choroba

leczenie

szpitale

krew

lekarze

chorzy

Redakcja 24 godziny
date_range 24 marca 2017 schedule 20:46
W Polsce zabraknie pielęgniarek
Nawet 80 tysięcy

Z danych Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych wynika, że za niecałe pięć lat, aż 80 tysięcy pielęgniarek odejdzie na emeryturę. Niestety obecnie są marne szanse, żeby te braki uzupełnić. Do pracy zniechęcają przede wszystkim niskie zarobki.

Redakcja 24 godziny
date_range 20 maja 2017 schedule 20:19