24h online
Brakuje pielęgniarek. Ratunkiem jest ściągnięcie ich z Ukrainy i Białorusi? źródło: NOWA TV

Brakuje pielęgniarek. Ratunkiem jest ściągnięcie ich z Ukrainy i Białorusi?

Pomysł woj. małopolskiego

Pielęgniarki w Polsce poszukiwane jak skarb, jest ich coraz mniej. Kraków ma na wakaty pomysł, chce zaprosić pielęgniarki zza wschodniej granicy. Plan nie podoba się jednak małopolskim pielęgniarkom. Zamiast koleżanek z Ukrainy czy Białorusi chcą wyższych pensji dla rodzimych pracownic.

Między 2014 a 2016 rokiem przeszło 9 tysięcy pielęgniarek uzyskało tytuł licencjata pielęgniarstwa, natomiast tylko 4 tysiące podjęło pracę. W efekcie w Polsce brakuje już około 20 tysięcy pielęgniarek. Ta liczba ciągle rośnie i za pięć lat może brakować już 80 tysięcy.

Na pomysł wypełnienia luki wpadli dyrektorzy Małopolskich szpitali. Zaapelowali do ministra zdrowia o utworzenie programu pozwalającego na ściągnięcie do Polski pielęgniarek ze wschodu. Głównie z Ukrainy i Białorusi. Popiera ich Urząd Marszałkowski. Krytykują Polskie pielęgniarki. - Mamy dużo pielęgniarek, które odeszły od zawodu ze względów materialnych i dziś nie pracują, więc trzeba dać zarobić pieniądze pielęgniarkom w końcu i jeżeli dostaną pieniądze to będą pielęgniarki - ocenia Tadeusz Wadas, przewodniczący Małopolskiej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Do zatrudnienia w Polsce pielęgniarek z zachodu potrzebne są zmiany legislacyjne. Kształcenie pielęgniarek w UE to jest minimum 4850 godzin, natomiast Ukraina czy Białoruś nie są w UE i tam to jest 2200 godzin

To sprawia, że pielęgniarki z Ukrainy i Białorusi nie mogą pracować na terenie Unii Europejskiej. Pomysłodawcy ściągnięcia ich do Polski chcą zapewnić im kursy dokształcające. Koszt miałoby pokryć państwo Polskie, w zamian za umowę lojalnościową obowiązującą 5 lat po zakończeniu kształcenia.

pielęgniarka

zdrowie

Redakcja 24 godziny
date_range 29 maja 2017 schedule 22:24
NIK krytykuje pakiet onkologiczny
Resort zdrowia wprowadził korekty

Jak wynika z raportu Najwyżej Izby Kontroli, która wzięła pod lupę pakiet onkologiczny, procedurą karty DiLO (diagnostyki i leczenia onkologicznego) objęto jedynie 14 proc. chorych leczonych w poradniach specjalistycznych i niecałe 30 proc. leczonych w szpitalach. Bez karty pacjent z podejrzeniem nowotworu i tak musiał czekać w kolejce.

Redakcja 24 godziny
date_range 26 lipca 2017 schedule 16:10